[Sarmacja] Wojna na górze

Miejsce informacji na tematy zagraniczne z innych mikronacji.
Awatar użytkownika
Chamberlain
obywatel
Posty: 2189
Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
Numer GG: 62994040
NIM: 866253
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Chamberlain »

karol flibustier pisze: 12 maja 2025, 07:07 Wypowiedzi powyżej przypominają mi dyskusje na temat statusu Daniela u nas, gdy Sarmacja niemal podjęła kroki wojenne wobec nas, a Daniel był rezerwistą Nowalskiej Armii i to w siłach lewitacyjnych, czyli atakujących ;)
Witt był u was w "siłach lewitacyjnych"? To było po tym, jak go tu ogołociliśmy z pałaców?
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
Awatar użytkownika
karol flibustier
Posty: 276
Rejestracja: 28 sie 2010, 17:39
NIM:
Lokalizacja: Vetonia - Lene
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: karol flibustier »

Nasz Daniel nie był z rodu Witt ;) To nie ten.
redaktor SOKN Webpress
Strona Obywatelska Królestwa Nowal
Awatar użytkownika
Chamberlain
obywatel
Posty: 2189
Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
Numer GG: 62994040
NIM: 866253
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Chamberlain »

Markus Wettin pisze: 11 maja 2025, 23:26 Jeśli chodzi o piastowanie stanowiska Prefekta Generalnego i reprezentowanie czyichś interesów, to na szczęście wypracowane pozytywne relacje między obydwoma państwami nie wymuszają dokonywania trudnych wyborów. Umożliwiają natomiast pełnienie różnych kluczowych funkcji zarówno tu, jak i tam. To duży sukces dyplomatyczny obu krajów. Dodatkowo moja działalność cieszy się aprobatą zarówno mieszkańców, jak i najwyższych władz obu państw.
W to nie wątpię, nie chcę tu zresztą dezawuować Pańskiej pracy czy podważać kompetencji. Jest Pan najwyraźniej "nordacko-sarmackim patriotą" i nie warto tu dzielić włosa na cztery. Ostatecznie chodzi o fun. Myślę jednak, że akurat zarówno FN, jak i KS to państwa, które w sensie demograficznym stać byłoby na wysłanie ambasadorów nie dzielących obywatelstwa. W tradycyjnym ujęciu ambasador realizuje jednak wyłącznie interesy państwa wysyłającego. Każdy inny scenariusz byłby uznany za zdradę kraju. Ambasador jest bliskim współpracownikiem głowy państwa i ojczystego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, na ogół wyposażonym w określone i niejawne instrukcje. To, o czym Pan pisze, jest zwyczajową domeną konsulatów (honorowych), nie ambasad. Oczywiście doskonale rozumiem, skąd się to wzięło i jakie są globalne tendencje w mikroświecie, po prostu wyraziłem swoje zdziwienie normalizacją tego typu stanu rzeczy.

Trudno byłoby mi jednak sobie wyobrazić sytuację, w której np. Antoni Moskwicz czy król senior Aleksander jest ambasadorem Dreamlandu w Sarmacji i pełni tam jednocześnie funkcję prefekta czy członka rządu.

A tak w ogóle, to jak to wszystko znosi profesor Andrzej Ordyński? Całymi latami barwnie opowiadał o mikroświecie 2.0 oraz pannordatyzmie budowanyn na pogardzie i niezależności wobec KS, tymczasem nie jest Pan chyba jedynym prominentnym Nordatyczykiem, który nakręca ruch w Sarmacji? Pewnie go tam skręca?
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
Awatar użytkownika
Chamberlain
obywatel
Posty: 2189
Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
Numer GG: 62994040
NIM: 866253
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Chamberlain »

karol flibustier pisze: 12 maja 2025, 13:58 Nasz Daniel nie był z rodu Witt ;) To nie ten.
Czy "wasz Daniel" miał jakieś nazwisko?
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
Awatar użytkownika
Chamberlain
obywatel
Posty: 2189
Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
Numer GG: 62994040
NIM: 866253
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Chamberlain »

Torkan Ingawaar pisze: 12 maja 2025, 00:32 Rozumiem, że pisząc o "zwrocie wandejskim" pewnie ma Pan na myśli głównie wpływ na życie polityczne Królestwa i chyba przede wszystkim rewolucję w języku debaty publicznej. Aktywność wspomnianych Wandejczyków, a szczególnie tow. PTR, istotnie stanowiła pewnie główny katalizator tych zmian, ale jednak zachodzące procesy były udziałem dużo szerszego grona osób
To prawda. Przewinęło się wtedy mnóstwo osób, ale nie zestawiałbym w jednym szeregu PTR z Oskarem czy Auksencjuszem, skądinąd bardzo sympatycznymi chłopakami, którzy chyba nawet wtedy mieli okazję stanąć na czele swoich rządów i przynieśli chyba zawód swojemu ojcu i protektorowi politycznemu. Pamiętam, że również Parlamencie mieliśmy ciekawą mieszankę z całego świata, w tym całe mnóstwo ludzi z Nordaty, jakiegoś Spirkina, carycę Dostojewską i innych inbiarzy, ba, chyba nawet Zanik wylądował na chwilę w ławach poselskich. To jakoś wtedy RCA sformułował tę swoją opinię, że "to już nie jest Dreamland" i wymienił chyba z 8 różnych nacji aktywnych w KD. To ciekawe, bo chyba sami o sobie tak nigdy nie myśleliśmy, w stosunkach zewnętrznych zwykle funkcjonowaliśmy w trybie ein Volk, ein Reich.
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
Awatar użytkownika
karol flibustier
Posty: 276
Rejestracja: 28 sie 2010, 17:39
NIM:
Lokalizacja: Vetonia - Lene
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: karol flibustier »

Chamberlain pisze: 12 maja 2025, 14:06
karol flibustier pisze: 12 maja 2025, 13:58 Nasz Daniel nie był z rodu Witt ;) To nie ten.
Czy "wasz Daniel" miał jakieś nazwisko?
Saryoni
redaktor SOKN Webpress
Strona Obywatelska Królestwa Nowal
Awatar użytkownika
Andrzej P Ordynski
Posty: 403
Rejestracja: 9 gru 2010, 13:34
NIM: 479233
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Andrzej P Ordynski »

Chamberlain pisze: 12 maja 2025, 14:04 A tak w ogóle, to jak to wszystko znosi profesor Andrzej Ordyński? Całymi latami barwnie opowiadał o mikroświecie 2.0 oraz pannordatyzmie budowanyn na pogardzie i niezależności wobec KS, tymczasem nie jest Pan chyba jedynym prominentnym Nordatyczykiem, który nakręca ruch w Sarmacji? Pewnie go tam skręca?
Z bólem pogodziłem się, że nie usłyszę "final Nordatian laugh over the smoking ruins of the present world that should end". Nie udało mi się przekonać mieszkańców Nordaty do swojej wizji. Cóż, przynajmniej bardzo się starałem.
Andrzej Płatonowicz Ordyński
Awatar użytkownika
Markus Wettin
Posty: 6
Rejestracja: 31 lip 2015, 13:11
NIM:
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Markus Wettin »

Chamberlain pisze: 12 maja 2025, 14:12jakiegoś Spirkina
Czyli mnie, przez pewien czas przedstawiałem się nawet jako Feliks Markus Spirkin von Wettin. :D Zdecydowanie były to zwariowane czasy, które dziś można wspominać z pewnym sentymentem. Poziom merytoryczny może momentami pozostawiał sporo do życzenia, ale całość miała w sobie życie i energię. Pewnie z racji młodego wieku była chęć działania i podejmowania przeróżnych, czasem całkiem szalonych inicjatyw. Przewinęło się wtedy sporo barwnych postaci, które z pewnością nadawały temu wszystkiemu charakteru. Oczywiście nie każdemu taki klimat odpowiadał, różne dramy były właściwie codziennością, ale z dzisiejszej perspektywy można na to patrzeć raczej z uśmiechem.
(-) Markus Wettin
Awatar użytkownika
karol flibustier
Posty: 276
Rejestracja: 28 sie 2010, 17:39
NIM:
Lokalizacja: Vetonia - Lene
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: karol flibustier »

Aż przerwałem swoje wolne od redakcji dzisiaj! :D Ale jazda się robi w księstwie! https://sokn.wordpress.com/2025/05/13/c ... czyly-sie/ a było tak cicho i spokojnie, wręcz aksamitnie!
redaktor SOKN Webpress
Strona Obywatelska Królestwa Nowal
Erik Otton von Hohenburg
Posty: 26
Rejestracja: 14 paź 2018, 14:10
NIM:
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Erik Otton von Hohenburg »

Andrzej P Ordynski pisze: 12 maja 2025, 19:35
Chamberlain pisze: 12 maja 2025, 14:04 A tak w ogóle, to jak to wszystko znosi profesor Andrzej Ordyński? Całymi latami barwnie opowiadał o mikroświecie 2.0 oraz pannordatyzmie budowanyn na pogardzie i niezależności wobec KS, tymczasem nie jest Pan chyba jedynym prominentnym Nordatyczykiem, który nakręca ruch w Sarmacji? Pewnie go tam skręca?
Z bólem pogodziłem się, że nie usłyszę "final Nordatian laugh over the smoking ruins of the present world that should end". Nie udało mi się przekonać mieszkańców Nordaty do swojej wizji. Cóż, przynajmniej bardzo się starałem.
Wydaje mi się, że obecna orientacja kontynentu północnego w kierunku Sarmacji jest w dużej mierze skutkiem trwającej od kilku lat (a konkretnie od 2018 r.) erozji wpływów dremlandzkich na kontynencie nordackim. W czasie, gdy sam zaczynałem swoją przygodę z mikronacjami (2017–2018), w UTNie z uwagą śledzono każdy post podczas dremlandzkich wyborów na premiera, Bialeńczycy zaczytywali się w Dremlandzkim Kurierze, a Szymon Uchastok rozpływał się w zachwytach nad "wittowskim Dremlandem". Pamiętam, jak w 2020 roku, gdy startował Voog Winkuliersdeg, A. Swarzewski pisał, że Nordata powinna orientować się na Dremland – zarówno jako państwo, jak i jego wzorzec. Już nie wspomnę o tym, że zakładałem VW w nadziei, iż uda mi się choćby w 15% dorównać poziomem tytułom takim jak Głos Weeblandu czy wspomniany już Kurier.

Mnie, jako postronnemu obserwatorowi, pozostaje się tylko domyślać, z jakich powodów Dremlandczycy nie zdecydowali się na dalsze umacnianie – lub przynajmniej utrzymanie – Nordaty w swojej strefie wpływów. Nie mam pojęcia, w jakim stopniu było to spowodowane załamaniem aktywności w waszym kraju, w jakim wynikało to z błędnej oceny procesów zachodzących na Nordacie, a w jakim z przecenienia dremlandzkiego "soft power", jakie udało się wam zbudować przez blisko 27 lat, a może to właśnie niedocenienie potencjału, jaki oferowała Nordacie siła przyciągania Dremlandu, odegrało tu kluczową rolę?

To, co jednak z całą pewnością udało mi się zauważyć, to brak ze strony dremlandzkiego rządu i państwa jasnego projektu rozwoju relacji dyplomatycznych. Jakkolwiek różnie można oceniać JKM Macieja II w tym segmencie (tj. polityki nordackiej), to wydaje się, że był on jedynym dremlandzkim przywódcą, który rozumiał, co dzieje się na Nordacie – lub przynajmniej skutecznie starał się sprawiać takie wrażenie. Choć – jak śmiem sądzić – jego polityka była raczej obliczona na dezintegrację regionu. Nie oceniam tego, ale tak przynajmniej odczytuję wizytę Jego Królewskiej Mości w Muratyce zaledwie kilka dni po ogłoszeniu przez nią secesji, co było dość niestandardowym posunięciem jak na dremlandzką dyplomację.

Tak czy inaczej, w kolejnych latach walczący o przetrwanie Dremland w zasadzie odpuścił sobie temat Nordaty. Zresztą, po upadku I Federacji Nordackiej w latach 2020–2023, poza tradycyjnie najistotniejszym państwem regionu – Bialenią – trudno było znaleźć partnerów do budowy „przeciwwagi” dla KS. Niemniej jednak państwa takie jak Voxland, Winkulia czy Muratyka skonsolidowały się wewnętrznie na tyle, by pozostać w grze. Już samo to powinno uświadomić, że dotychczasowe dremlandzkie wyobrażenie o Nordacie jako kontynencie jednodniowych yoyonacji jest dziś anachroniczne – nie wspominając o potencjale, jaki drzemie w połączonych siłach państw tego regionu.

W 2023 roku Bialenia znika z mapy Nordaty, do gry powraca kolejna odsłona Federacji Nordackiej, a jej dotychczas, ewentualnie najbardziej „prosarmacka” część – Związek Winkulijski – pozostaje poza jej strukturami, bez większego wpływu na zachodzące w niej procesy. Nie jest tajemnicą, że antysarmatyzm wielu Nordaciarzy ociera się wręcz o paranoję lub przynajmniej poważną obsesję. Tymczasem nie spotkałem tu nikogo, kto żywiłby podobne urazy wobec Królestwa Dremlandu - tego Dremlandczycy też zadają się niezauważać.

KD miało doskonałe warunki ku temu, by przez te wszystkie lata, wykorzystując swój majestat, bez większego wysiłku owinąć sobie wokół palca wszystkie państwa tego regionu i stanąć na czele własnego – choćby nieformalnego – bloku politycznego. Choćby tylko po to, by później po czasie wykorzystywać ich zasoby na własne potrzeby wewnętrzne. Jeszcze całkiem niedawno były premier Królestwa proponował zawiązanie relacji z państwami kontynentu północnego – w czasie, gdy Federacja Nordacka zaczynała pracować nad nawiązaniem stosunków dyplomatycznych z Księstwem Sarmacji, a Winkulia juz poważnie rozważała przyłączenie się do tego kraju.

Oczywiście sytuacja w obu przypadkach nie jest czarno-biała i nic nie jest jeszcze przesądzone. Dremland, jeśli tylko zechce, może zacząć odbudowywać swoje wpływy i aktywa w regionie. Niemniej jednak przez ostatnich 7 lat tego nie zrobił – i szczerze wątpię, by kiedykolwiek zamierzał.
Awatar użytkownika
Maciej Hergemon
przewodniczący obrad Parlamentu
Posty: 3250
Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
NIM: 591374
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Maciej Hergemon »

Myślę, że powszechnie jestem znany jako Król nietypowych posunięć na froncie dreamlandzkiej dyplomacji. Dwa punkty. Po pierwsze nie pamiętam jakoś specjalnie całej sytuacji z Muratyką, trudno jest mi więc z perspektywy czasu ocenić, o co właściwie wtedy chodziło. Myślami sięgam do wyścigów Formuły Mikronacje i to jeszcze jako-tako siedzi w głowie, reszta niestety niewiele mi już mówi.
Autentycznie jestem ciekaw artykułu Edwarda, który zapowiadał, że coś na temat Nordaty się ukaże - i tego artykułu pożądam, licząc się z tym, że być może obejdę się znowu smakiem. Ten artykuł uznałbym za punkt wyjścia sytuacji „na ziemi” - i ewentualnie na jego bazie coś od siebie dopowiedział. Z braku laku, podrzucam to co pamiętam, z dużym dopiskiem wydaje mi się.

To o czym poniekąd piszesz wynika nie tyle z anachronicznego postrzegania Nordaty, co raczej z wizerunku Nordaty, którego Nordata od ponad dekady nie potrafi z siebie strząsnąć. Nie pomogło tu zdecydowanie zamknięcie Bialenii, państwa, które skutecznie potrafiło z tego wizerunku zrezygnować i które przez okres 2020-2023 było de facto takim samym obserwatorem Nordaty jak Dreamland czy Sarmacja.
O czym mówię - najprościej sobie wyobrazić za pomocą analogii - mikronacje to impreza weselna. Nie ważne kto się żeni, ważne jak podzieleni są goście. Przy jednym stole siedzą dorośli, popijają wino i dobrze się bawią w swoim towarzystwie - głównie dyskutując. Obecnie przy stole dorosłych siedzi Dreamland, trochę z tyłu może jeszcze Leocja, reszta dziadków na razie drzemie. Dalej masz dmuchany zamek, którego pilnuje dorosły - czyli Książę Sarmacji, a w środku radośnie skaczą wnuczęta z dziadkami. Zabawa przednia dla obydwu generacji, wina wnosić nie wolno. Gdzieś w rogu jest stolik młodych, zbuntowanych. Z jednej strony za starzy na dmuchany zamek, z drugiej strony za młodzi na frapujące dyskusje przy winie. Przy tym stoliku zasiada Nordata. Nie mówię tego złośliwie - po prostu opisuje pewne zjawisko, które zauważam - mówił o nim ostatnio Chamberlain:
Chamberlain pisze: 7 maja 2025, 16:42
Ja bym sugerował nawet zmianę nazwy państwa. Chyba pierwszy raz na nią trafiam i skojarzenia mam raczej humorystyczne. Wiem, że się już pewnie dawno przyzwyczailiście i nie zwracacie na to uwagi, rozumiem, że Nordata i w ogóle, ale obecne brzmienie raczej nie pomaga w budowaniu atrakcyjnej oferty dla userów 20+. Z samej treści artykułów wyłania się natomiast obraz społeczności, która samą siebie traktuje jak najbardziej poważnie, tym bardziej więc szkoda Waszej energii na wiosłowanie, gdy pontonik przecieka. Jednocześnie proszę nie odbierać tego jako wyzłośliwianie się. To moje pierwsze skojarzenie.
W podobnym tonie mówił JE Premier:
Wojciech Bombina pisze: 11 kwie 2025, 11:50 Co do Nordaty, tak punkt ciężkości się zmienił, przy czym chyba wszyscy nie do końca umiemy w to grać na nowych warunkach. Dodatkowo jesteśmy też w dużej masie z perspektywy młodych mikronautów boomerami, co także nie ułatwia nam zadania. Brakuje nam też infrastruktury, przez co nie jesteśmy atrakcyjnym partnerem dla małych podmiotów.
Wreszcie wspominając wypowiedź samego Edwarda:
Edward Ebruz pisze: 13 kwie 2025, 00:43
Mam jednak wrażenie, że wszystkie najbardziej wartościowe i spektakularne inicjatywy polskiego mikroświata z ostatnich 5 lat — Edelweiss, Leocja, Lumeria, wszystkie stemple, rajdy, znaczki, raporty i tak dalej — to jednak dzieło "boomerów”, którzy wciąż organizują nam zbiorową wyobraźnię. Również Bastion Pollin, swego czasu anonsowany jako remedium na problemy kurczącego się mikroświata, animowany jest w tej chwili przez trójkę mikronacyjnych dinozaurów (Karola Keane'a, Ronona Deksa i Diuka de Zayma, który jest z nami od czasu późnego plejstocenu).

Wspomniany punkt ciężkości, owszem, zmienił się, ale nie z korzyścią dla Nordaty, która zdążyła się już zestarzeć w każdym możliwym sensie tego słowa (i jako liczący sobie kilkanaście lat kontynent, i jako uczestnicy pewnej lokalnej „gry językowej”, która już dawno zjełczała). Tu i ówdze znajdziemy jednak "enklawy jakości”, zbliżające je do analogicznych przestrzeni ze starszej części mikroświata (chyba najwięcej w Winkulii). Za kilka dni wrócę do tego tematu w innym miejscu, więc tutaj jedynie sygnalizuję votum separatum.

Czy dzisiaj w ogóle można mówić o "młodych mikronautach”? Obie edycje dużego (w sensie próby) leockiego badania demograficznego (z lat 2021 i 2023) kończą się podobnym wnioskiem: bazę demograficzną stanowią mikronauci ze stażem 10+ lat. A gdzie znajdziemy tych (naj)młodszych, powiedzmy o stażu do 3 lat? Może z dziesięciu w 45-osobowej Sarmacji, po jednym w Voxlandzie i Federacji Nordackej? I to chyba wszystko. Oczywiście wszystko jest kwestią perspektywy, a zatem — względne. Z mojej perspektywy „młody” jest Andrzej Ordyński, któremu chyba niedawno stuknęło 15-lecie w mikroświecie. Dopływ świeżej krwi do mikroświata niemal ustał, podział na boomerów i resztę stracił rację bytu gdzieś około 2010 roku.
Nordata jako gorejąca piaskownica służąca jako pretekst do wojenki podjazdowej o piksele w praktyce - od napęcznienia II Federacji Nordackiej, dostała zakoli od hipoteki. Im dłużej wertuje forum nordackie (a to robię ostatnio z pewną nowoodkrytą zapalczywością) tym bardziej dochodzę do wniosku, że to starzenie się, o którym mówi Edward, jest właśnie wynikową tego, że zrobiło się zbyt stabilnie, towarzystwu odechciało się goreć ale jeszcze nie zauważyło, że wyrosło z butów korekcyjnych. Nordata była kontynentem skrojonym pod pewien sposób rozrywki, będącym wyrazem pewnego buntu młodzieńczego i nie jest ona w stanie tego wizerunkowo przeskoczyć, nawet mimo faktu, że jej mieszkańcy „dorośli” i tworzą projekty, które może i są w 50% albo nawet i 150% tak dobre jak stary kurier, tyle, że zawsze będą widziane przez pryzmat rysowania ich świecówkami te 10 lat temu.

Krótko o wątku sarmackim i kryzysie dreamlandzkiej dyplomacji na Nordacie. W kontekście doświadczeń sarmacko-nordackich, widzę tutaj pewną sinusoidę i myślę, że ta sinusoida przewodzić nam będzie przez następne lata. Sarmacja ma potrzebę, wyrażaną być może nie tyle głosami jej stoliczka, co właśnie najmłodszych obywateli, by zapraszać kraje Nordaty do łóżka. Celem jest oczywiście dodanie kolejnych nowych subiektów, na poziomie psychicznym jest to coś z pogranicza MLMów. Tak to sobie przynajmniej wyobrażam. Wiele lat temu takie uniesienia przeżywała Bialenia. Zakończyło się to z jednej strony rozwodem, a z drugiej nie zmieniło tak naprawdę niczego, zwłaszcza na łamie stosunków samych Bialeńczyków do Sarmacji i ich nieodzownego podziału na obozy. Podobnie będzie podejrzewam z każdą nordacką mikronacją, która będzie wchodziła w tego typu konszachty z KS.
Dreamland, co do zasady, nie miał nigdy tego typu obywateli-biegaczy, którzy rozbudzaliby pożądanie między obiema stronami, a z drugiej strony jest państwem skoncentrowanym najmocniej na rywalizacji z Księstwem Sarmacji, które tradycyjnie albo samo zapraszało do swojej sypialni (tak jak WKE) albo z powodzeniem dobierało sobie pojedyncze tematy z forów zagranicznych, nie przejmując się ich zgłębianiem czy specjalnym wchodzeniem w konszachty. I tutaj wracam myślami do tego spotkania w Muratyce i coś mi świta, że chcieliśmy pomóc jej sprofesjonalizować się, dać jej szansę na wybicie się poza darmowe forum ct8 i osadzenie na opłaconym hostingu, u nas. Nie miało to na celu rozbijania Nordaty per se, co po prostu ugruntowania dreamlandzkiego przyczółka, z założeniem, że nic to nas nie będzie kosztowało, a potencjalnie stworzy jakiś fundament szerszej współpracy. Z perspektywy czasu to oczywiście nie miało żadnego sensu. Zarówno dlatego, że Nordata parę lat później sama przeskoczyła nas pod względem technologicznym, jak i dlatego, że ostatecznie niczego to jej nie dało w perspektywie percepcji domniemanej profesjonalizacji, po prostu oszroniło jej to trochę głowę. Ożywczy rozpierdol zastąpiono słusznym pytaniem - czym Nordata właściwie jest, co nie odbywa się raczej z korzyścią dla niej samej.
Natomiast na czas wtedy, wydaje mi się, że ludzie bawiący się na Nordacie byli po prostu niepoważni. Coś mi świta jakiś niesmak aferki discordowej. Nie wiem czy rozkręconej sztucznie, czy takiej prawdziwej. Nie wiem jakie to ma przełożenie na dzień dzisiejszy. Być może żadnego, tak zakładam.
Ilekroć wczytuje się w to, co niemrawo dzieje się za granicą, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że dla Dreamlandu jeszcze tylko powroty starych zapaśników mają jakieś przełożenie na ogólne samopoczucie Królestwa. Kwestia współpracy czy konfliktu międzynarodowego jest w tej układance trzecio- albo i czwartorzędna. Myślę, że najbliższe lata będą dalej składały się z epizodów poważnej współpracy między KSami a Nordatą jak i z epizodycznych dram. Zarówno współpracę jak i dramy będą kreowały osoby, które i tak się tym od lat zajmowały - bo nie oszukujmy się - większość, która robi dzisiaj jakieś biznesy z Sarmacją robiła to też na początku swojej zabawy w mikronacje. Dreamland może tu robić dowolnej wielkości i intensywności ofensywy dyplomatyczne, ale nie sądzę by miało to faktycznie jakieś przełożenie na rzeczywistość. Nasza społeczność z zasady nie była zintegrowana w jakikolwiek sposób z ludźmi Nordaty i ludzie Nordaty, mimo swych najlepszych chęci, u nas więdli.
Awatar użytkownika
Wojciech Bombina
Premier
Posty: 624
Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
NIM: 352373
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Wojciech Bombina »

Maciej Hergemon pisze: 14 maja 2025, 02:01 O czym mówię - najprościej sobie wyobrazić za pomocą analogii - mikronacje to impreza weselna.
Wbrew pozorom jest to faktycznie bardzo merytoryczny post, utwierdzający co do konieczności refleksji nad polityką zagraniczną Dreamlandu. Kto śledzi wątki poboczne, ten wie o działaniach podejmowanych aktualnie na linii KD-KS. Jest to kierunek uzasadniony historycznie i dobrze nam znany, celem jest swego rodzaju nowe otwarcia we wzajemnych stosunkach - przy czym ani nie na zasadzie draki, ani też lukru i pluszu. Mam nadzieję, że na dniach możliwe będzie wydanie w tej materii oficjalnych komunikatów.

Nie zmienia to jednak tego, jeśli myślimy na poważnie o odrodzeniu Dreamlandu, to nie możemy olać polityki zagranicznej na "nowszych" kierunkach. Dreamland historycznie zaliczał się do mikroświatowych mocarstw i powinniśmy dążyć nie tylko do dyskontowania - posługując się już analogią JKW Macieja - niczym wujowie wspominające czasy młodości przy stole z gorzałką i tęsknym okiem patrzący na młode dupy - ale również do przywrócenia takiego stanu rzeczy.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
Awatar użytkownika
Chamberlain
obywatel
Posty: 2189
Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
Numer GG: 62994040
NIM: 866253
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Chamberlain »

karol flibustier pisze: 13 maja 2025, 19:26 Aż przerwałem swoje wolne od redakcji dzisiaj! :D Ale jazda się robi w księstwie! https://sokn.wordpress.com/2025/05/13/c ... czyly-sie/ a było tak cicho i spokojnie, wręcz aksamitnie!
Coś mi umknęło? Kanclerz zaczął strzelać z balkonu do przechodniów? Czytam, szukam, czytam, szukam i nic. Gdzie ta inba?

A przy okazji. O co chodzi z tym dołączonym zdjęciem z najwyraźniej realowego spotkania? Widzę, że pojawia się regularnie jako randomowa ilustracja graficzna artykułów.
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
Awatar użytkownika
Chamberlain
obywatel
Posty: 2189
Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
Numer GG: 62994040
NIM: 866253
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Chamberlain »

Erik Otton von Hohenburg pisze: 13 maja 2025, 23:52 Oczywiście sytuacja w obu przypadkach nie jest czarno-biała i nic nie jest jeszcze przesądzone. Dremland, jeśli tylko zechce, może zacząć odbudowywać swoje wpływy i aktywa w regionie. Niemniej jednak przez ostatnich 7 lat tego nie zrobił – i szczerze wątpię, by kiedykolwiek zamierzał.
Jako były premier i MSZ, który uczestniczył w wewnętrznych nasiadówkach powiem tylko, że również w to wątpię. To nie nasz rewir. Podobnie jak Orientyka czy Vaarland. W KD nigdy nie zaobserwowałem myślenia w kategoriach pikselozy, aneksji, anszlusów, łączenia, stref wpływów. W wyniku procesów historycznych mamy już tego wszystkiego pod dostatkiem, a nawet trochę za dużo w stosunku do potrzeb. Rywalizacja z Sarmacją rozgrywa się głównie w sferze symbolicznej, z krótszymi lub dłuższymi okresami rozejmu (jak obecnie), tu nie chodzi o to, kto kogo wypchnie z dżungli. My się do dżungli w ogóle nie pchamy. Tym, czego zwykle szukał Dreamland, to transfery ludzi, na ogół mocnych i odpornych psychicznie graczy, którzy mogli tu wnieść trochę jakości. Transferowaliśmy z Wandystanu, Sarmacji, skądś tam jeszcze. Z Nordaty okazjonalnie również. I stale jesteśmy otwarci na kolejne migracje, bo wspólnota dreamlandzka jest po prostu ponadnarodowa.

Trudno byłoby mi sobie wyobrazić unię KD z Federacją Nordacką, Winkulią czy Hawilandem. Nie chodzi o takie czy inne różnice, po prostu chyba nikt nie tutaj czuje potrzeby ograniczania liczby pionków na szachownicy. Suwerenność ma swoją wartość i nawet projekty 1-2 osobowe mogą wnosić do ogólnego rachunku pewną wartość dodaną. Ciprofloksja byłaby tu dobrym przykładem.

Zwracam się teraz do moich rodaków i propozycją pewnego eksperymentu myślowego. Jesteśmy państwem wyspiarskim. Mamy swoją tradycję splendid isolation i zabawy we własnym kółeczku. Wyobraźmy sobie jednak na chwilę, że jesteśmy państwem rozłożonym w swojej głównej masie gdzieś na kontynencie i dzielimy granicę z 4-5-6-7 państwami. W maju przykleja się jakiś Zwiazek Rad (tam się chyba wszyscy już z 10 razy sklonowali?), w czerwcu jakiś Hawiland, w lipcu jakaś Zjednoczone Stany Pana Koczkodana. I co? I nici z naszego "dobrego samopoczucia". To przypadek Nordaty i takich państw, jak Federacja czy Winkulia, które najwyraźniej dwoją się i troją, by to wszystko jakoś poukładać i stuningować, ale nie ubierzesz i nie wychowasz sobie sąsiada, który buduje sumaryczną reputację kontynentu. Zobaczcie sami, ile tu było kwiku z powodu Kompasu, choć przecież i tak oddziela nas od nich kawałek oceanu. Odpowiadamy tu tylko za siebie.

Była tu analogia z imprezą weselną. Pozwolę sobie na nieco inną. Winkulia czy FN to przykład ładnej dziewczyny, która idzie w miasto z pięcioma pasztetami. Nawet jeśli pięknotka spotka swojego wymarzonego partnera do wymiany płynów, nachalna obecność pasztetów będzie tu poważnym balastem.

Natomiast bardzo ciekaw jestem, jakiego przeprogramowaniu w systemie dokona tu nowy premier, bo chyba zanosi się na coś poważnego.
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
Awatar użytkownika
karol flibustier
Posty: 276
Rejestracja: 28 sie 2010, 17:39
NIM:
Lokalizacja: Vetonia - Lene
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: karol flibustier »

Chamberlain pisze: 14 maja 2025, 16:33
karol flibustier pisze: 13 maja 2025, 19:26 Aż przerwałem swoje wolne od redakcji dzisiaj! :D Ale jazda się robi w księstwie! https://sokn.wordpress.com/2025/05/13/c ... czyly-sie/ a było tak cicho i spokojnie, wręcz aksamitnie!
Coś mi umknęło? Kanclerz zaczął strzelać z balkonu do przechodniów? Czytam, szukam, czytam, szukam i nic. Gdzie ta inba?

A przy okazji. O co chodzi z tym dołączonym zdjęciem z najwyraźniej realowego spotkania? Widzę, że pojawia się regularnie jako randomowa ilustracja graficzna artykułów.
To odniesienie do tej dyskusji, bo po referendum konsultacyjnym ktoś nabrał przekonania, że sarmatów to my czapkami... ;) https://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f ... 05#p407305 Żeby nie było, że Webpress nie obserwuje v-świata :) jak to ktoś tu zaznaczył "mało związany ze swoją małą ojczyzną".
redaktor SOKN Webpress
Strona Obywatelska Królestwa Nowal
Erik Otton von Hohenburg
Posty: 26
Rejestracja: 14 paź 2018, 14:10
NIM:
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Erik Otton von Hohenburg »

Wydaję mi się że nie zostałem do końca zrozumiany - przez budowanie strefy wpływów nie miałem na myśli konkretnych projektów integracyjnych dremlandzko-nordackich w stylu aneksji lub odnowienia Wspólnoty Korony Erbuzów. Zresztą dla mnie czymś oczywistym, że skoro projekt Unii Niepodległych Państw, a już szczególnie partycypacja w nim Dremlandu poniosła tak spektakularną porażkę, i zarazem państwa nordackie nie były jednoznacznie entuzjastycznie nastawione do integracji ze sobą na zasadach federacji, czy właśnie choćby na zasadach unii państw na wzór Bastionu Pollin, to tym bardziej ciężko byłoby sobie wyobrazić scenariusz szczęśliwego pożycia w ramach hipotetycznego mirażu nordacko-dremalndzkiego. Miałem tu na myśli raczej aktywizacje dyplomacji dremlandzkiej na naszym kierunku, co nie wiązałoby się ze zbyt dużym kosztem dla Królestwa Dremlandu. Do niedawna, a może nawet i dziś, Dremland mogły handlować nordacką kością słoniową za koraliki: wystarczyłaby do tego kurtuazyjna wizyta jakiegoś ministra bez teki lub od biedy linijka tekstu poświęconego któremuś z państw nordackich w Kurierze - już samo to, wystarczyłoby by zbudować podkład pod rozwój wielostronnych relacji - od wykorzystania Armii Królewskiej w ramach sojuszu z wybranym państwem przez lewarowanie się w rywalizacji z KS, po nakręcenie narracji gospodarczej, sportowej, kulturalnej, wymiany aktywnościowej etc. etc. Nie przyszedłem tu jednak nikogo przekonywać do przyjęcia takiej czy innej wizji polityki zagranicznej Królestwa, ponieważ nie mam żadnego mandatu ku temu jako osoba całkowicie z zewnątrz. Niemniej z dziennikarskiego obowiązku chciałem poznać i zrozumieć wasze Dremlandczyków wyobrażenie o swoim miejscu w świecie i prawidła założeń waszej polityki w tym zakresie.
Awatar użytkownika
Aleksander
członek Rządu Królewskiego
Posty: 5984
Rejestracja: 1 sty 2017, 22:00
NIM: 435954
Herb: a13
Lokalizacja: Tauzen
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Aleksander »

Erik Otton von Hohenburg pisze: 14 maja 2025, 20:19
Wydaję mi się że nie zostałem do końca zrozumiany - przez budowanie strefy wpływów nie miałem na myśli konkretnych projektów integracyjnych dremlandzko-nordackich w stylu aneksji lub odnowienia Wspólnoty Korony Erbuzów. Zresztą dla mnie czymś oczywistym, że skoro projekt Unii Niepodległych Państw, a już szczególnie partycypacja w nim Dremlandu poniosła tak spektakularną porażkę
Piękny, ale jakże potrzebny prztyczek w nos. Czas chyba porzucić imperialistyczne rojenia, zaprzestać strugania mocarstwa i odrzucić bóle fantomowe po utracie statusu hegemona. Nordata nie oczekuje od nas bynajmniej "kolonizacji". Oni chcą z nami po prostu rozmawiać, jak równy z równym. I temu dojrzałemu podejściu Nordatczyków odpowiada odpowiednio niedojrzałe podejście Dreamlandczyków. Cieszy mnie, że Nordata oczekuje od nas przyjaznych kontaktów. Nie spieprzmy tego.
(-) Alexander, r.s.
Awatar użytkownika
Maciej Hergemon
przewodniczący obrad Parlamentu
Posty: 3250
Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
NIM: 591374
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Maciej Hergemon »

Jakoś od czasu powstania ISMu myślę, że znaczenie prowadzenia dwustronnych relacji jest dużo mniejsze niż było dotychczas i w mikroświecie bloki polityczne państw istnieją jeszcze tylko w głowach dziadków. Przy czym te dziadki w dalszym ciągu mogą sobie wybierać jakiego rodzaju treści ich interesują. Obawiam się, że może u nas nie być chętnych na międzynarodowe aktywności w takim rozumieniu, w jakim są one dzisiaj prezentowane w mikroświecie. Ani nie mamy tutaj fanatyków ciężaruw ani nie bierzemy udziału w akcjach z poszukiwaniem UFO. To czy jakiś temat pojawi się na dreamlandzkim talerzu niekoniecznie wymaga także współudziału jego uczestników. Ostatecznie i tak tu przyjdą i będą przeżywali co celniejsze uwagi.
Awatar użytkownika
Chamberlain
obywatel
Posty: 2189
Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
Numer GG: 62994040
NIM: 866253
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Chamberlain »

Erik Otton von Hohenburg pisze: 14 maja 2025, 20:19
Miałem tu na myśli raczej aktywizacje dyplomacji dremlandzkiej na naszym kierunku, co nie wiązałoby się ze zbyt dużym kosztem dla Królestwa Dremlandu.
Wobec tego faktycznie się nie zrozumieliśmy. "Aktywizacji", o której Pan pisze, jak najbardziej można się spodziewać. Premier i MSZ zapewne rozważają wszystkie dostępne opcje.

Moja wcześniejsza wypowiedź odnosiła się pośrednio do Pańskich uwag dotyczących projektu unii z Sarmacją i KD jako potencjalnej alternatywy. Żywe i partnerskie relacje, o których wspomina JKW Aleksander w swoim delikatnie odklejonym komentarzu (jaki "imperializm"? czyje "bóle fantomowe"?), to w tej chwili najbardziej pożądany kierunek.

Natomiast uwagi o "koralikach" wybrzmiały nieco...dziwnie? Nie idźmy w tę stronę. ;)
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
Awatar użytkownika
Wojciech Bombina
Premier
Posty: 624
Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
NIM: 352373
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Wojciech Bombina »

Poniekąd wojna się rozstrzygnęła. Wyniki wyborów do kolejnego Sejmu. Nasz ulubiony Kanclerz nawet nie kandydował, wcześniej złożył uroczyste pożegnanie, które chyba - co typowe dla Sarmacji - nikogo za bardzo nie obeszło. Jeśli chodzi o sam Sejm - moją uwagę zwróciło to, że nie wszedł mój krajan Gotfryd Slavik de Ruth - czyli zapewne efekt zmian pokoleniowych. Poza tym obstawiam, że Sejm będzie raczej reakcyjny, z różnorodnymi tonami pseudolegislacji.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
ODPOWIEDZ

Wróć do „Zagranica”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości