PTR pisze:Cóż, takie stanowisko niespecjalnie dziwi - po prostu nie rozróżnia Towarzysz zjednoczenia od współpracy. Przedstawiony w tym wątku atak na krytycznego wobec Rządu ministra to tylko dowód, że Towarzysz podchodzi do funkcjonowania rządu w stylu "plemiennym", to jest wymaga bezwarunkowego poparcia nawet gdy sytuacja jest fatalna i jednocześnie wyklucza możliwość współpracy.
W 2014 roku dwie konkurujące ze sobą partie (Partia Burżuazyjna i Radykalne Centrum) również były oceniane jako za słabe do samodzielnego rządzenia, dlatego postawiono na ich współpracę. JKW Edward I podał się do dymisji, a rząd sformował JKW Alfred. Wziął po trochu ministrów z jednej i z drugiej partii, przez co liczebnie rząd był dość pokaźny (6 osób). Na koalicję ze strony Radykalnego Centrum nie zgadzał się JKW Paweł Svoboda, który po jej zawiązaniu wycofał się z życia publicznego. Ze strony Partii Burżuazyjnej - ja. Kontrola działań rządu zanikła (jak krytykować rząd, w którym są albo nasi koledzy partyjni, albo nasi koledzy, albo nasze żony czy mężowie), a on nie mógł i tak mimo swojej liczebności należycie wykonywać swoich obowiązków. Obie partie - mimo braku zjednoczenia, ale wyraźnej przecież współpracy, faktycznie scaliły się w jedną całość i do lata 2014 roku obie zakończyły swoje funkcjonowanie.
W związku z powyższym wyobrażam sobie jak współpraca wszystkich ze wszystkimi może się skończyć, dlatego póki jestem Prezesem KPA nie będzie żadnej koalicji między nami a Wami. Dobro Królestwa wymaga zdrowej konkurencji, pluralizmu, a nie pozorów i gry pod publiczkę. KPA, niezależnie po której stronie politycznej sceny by się znalazła zawsze musi widzieć po drugiej jakiegoś rywala i KPD tym rywalem jest i będzie. Współpraca obu ugrupowań jest możliwa tylko w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Natomiast współpraca poszczególnych członków obu partii ma miejsce cały czas. Dowiodło tego niejedno głosowanie w Parlamencie. Oba ugrupowania nie stosują przecież dyscypliny i nie głosują na siłę przeciw swym projektom. Okazuje się więc, że każdy z augustian dokonując osobistych ocen na podstawie tego, co uważa dla państwa dobre i tego, co jest zgodne z jego poglądami, może współpracować z kimkolwiek innym.
Krytykuję Ministra Spraw Zagranicznych za jego dwulicową postawę. Z jednej bowiem strony pozostaje na stanowisku, uważając, że nadaje się na wiceministra, a z drugiej strony popiera pomysł zdymisjonowania swojego szefa, a co za tym idzie również całego rządu. Idąc jego tokiem myślenia powinien podać się do dymisji nie tylko honorowo, ale również by usiłować utrudniać pracę rządowi, którego dymisji przecież chce.
Partia rządząca przyznawała i przyznaje, że nie wszystko idzie jak należy, nie wszyscy nasi członkowie rządu pracują jak należy, czy też niektórzy nie pracują w ogóle. Samokrytyka jest u nas czymś normalnym, ale takich postaw, jakie prezentuje Minister Spraw Zagranicznych ja osobiście nie akceptuję, gdyż nie dają się nijak obronić. Albo wóz, albo przewóz. Podpisując się pod wnioskiem o odwołanie Premiera powinien złożyć rezygnację. Proste.
PTR pisze:Tym niemniej dziękuję za tą deklarację. Jeżeli Premier Osakr Grozny-Witt zostanie odwołany, a ja zostanę wybrany na jego zastępstwo, to będę wiedział aby propozycje ewentualnej współpracy w ramach swojego rządu kierować do poszczególnych członków, a nie do kierownictwa KPA.
Koalicja jest wykluczona. Współpraca miała miejsce, więc może mieć miejsce w przyszłości. Było do dowiedzione niejednokrotnie. Praca augustian w administracji rządowej również jest możliwa, bo przecież to też się zdarzało, choćby podczas kadencji Torkana Ingawaara, gdzie bodajże 4 augustian było zaangażowanych w prace w różnych instytucjach podległych Rządowi.
(-) Daniel von Witt