Nie ma czego - nie jest to czas zbyt radosny.Jacques de Brolle pisze:Gratuluję wyczucia czasu, Ghardinie.
Nie mam zamiaru bronić tutaj Premiera von Lichtenstein ani tym bardziej jego reakcji na krytykę - jak sam zauważyłeś, przerabialiśmy to już wielokrotnie, dość wspomnieć choćby Nagisę. Zagrania w stylu 'wszystko albo nic' są w moich oczach przede wszystkim nieodpowiedzialne, a ponadto dość dziecinne.
Nie podoba mi się to, jak po raz kolejny powtarzamy te same błędy. Nikt chyba nie zaprzeczy, że Królestwu brakuje chętnych i umiejętnych rąk do pracy - i że jest to sprawa kluczowa dla naszego nawet nie rozwoju, ale przetrwania.
Kryspin von Lichtenstein był dla nas przede wszystkim szansą na jedną parę rąk więcej - a to w tej chwili bardzo dużo. Nie dostał jednak zwyczajowego kredytu zaufania, lecz falę ostrej krytyki o dawno u nas nie widzianej intensywności. Wbrew temu, co piszesz, nie wspomniałeś ani słowem, że satysfakcjonowałaby Cię "zwykła deklaracja, że dreamlandzki premier nie będzie w okresie tych kilku miesięcy sprawowania rządów bawił się w teutońskiego rycerza" - żądałeś deklaracji "w sprawie rezygnacji z teutońskiego obywatelstwa", a w razie braku tejże rezygnacji - dymisji. Pod tymi żądaniami podpisali się inni znaczący i zasłużeni obywatele: markiz Asketil, hrabia Shakur, baron Lenczowski. Taki opór niełatwo zignorować - nie dziwi mnie więc reakcja Premiera.
Dopuszczenie obywateli obcych państw do sprawowania ważnych funkcji w administracji Królestwa nie było żadnym przeoczeniem ani "tymczasową luką" - była to świadoma decyzja obu izb Parlamentu, przeznaczona na takie właśnie sytuacje. Jeśli ten stan Panom nie odpowiadał, czemu żaden z Panów nie podjął żadnej inicjatywy ku jego zmianie? Świadomie pozwalali Panowie na obowiązywanie w Królestwie złego - zdaniem Panów - prawa?
Postulat, aby Premier był stuprocentowo zaangażowany w sprawy Królestwa, uważam za bzdurny i szkodliwy. Wolałbym, aby Premier poświęcał na sprawy Królestwa przynajmniej godzinę dziennie. Co z tego, że ja jako Premier byłem zaangażowany wyłącznie w Dreamland, skoro nierzadko ledwie mogłem wygospodarować godzinę-dwie tygodniowo? Sytuacja wyglądała podobnie przez kilka ostatnich kadencji - również za Twojego, Jacquesie, premierowania. Jestem przekonany, że Kryspin von Lichtenstein - pomimo innych obszarów aktywności - mógłby poświęcić na Dreamland dużo więcej czasu, niż daliśmy radę my. Byłoby to dla Dreamlandu zdecydowanie lepsze - nawet, jeśli wiązałoby się z potknięciami czy błędami, nieodzownymi w procesie (również politycznego) dojrzewania.
Jacquesie, Stedzie, Kobe, Bartoszu - uważam Was za ludzi odpowiedzialnych. Wierzę więc, że jeśli lekką ręką odrzucacie aktywnego, umiejętnego obywatela, to macie dla Królestwa konkretną kontrpropozycję. Czy ma to być Wasz czynny osobisty udział w sprawowaniu władzy rządowej, czy sposób skuteczngo pozyskania do niej innych aktywnych i umiejętnych obywateli?
Mógłbym rzec, że w przypadku odmowy będę naciskał, byście oficjalnie przeprosili byłego Premiera i poprosili go o powrót na urząd - ale nie chcę dopuszczać do siebie myśli, że tak zasłużeni Dreamlandczycy mogli podjąć krytykę bez przemyślenia konsekwencji własnych działań dla Królestwa. Dlatego z niecierpliwością czekam na Wasze deklaracje i pomysły.
PS. Jeśli Moderator uzna i wykaże, że powyższa wiadomość stoi w sprzeczności z prawem Królestwa, bez sprzeciwu przyjmę związane z tym konsekwencje. Jeśli jednak jedyną winą byłoby zmęczenie Moderatora prowadzoną dyskusją, to od ewentualnych decyzji złożę odwołania do właściwych instancji. W Dreamlandzie mamy wolność słowa - i na bezzasadne praktyki cenzorskie nie ma mojej zgody.