Erik Hoch pisze: ↑17 kwie 2026, 17:34
Dzień dobry,
Wicekrólestwo Tanquetil stanowiło przez wiele lat część składową Królestwa Elderlandu, które to z kolei było długi czas związane z Królestwem Dreamlandu. Mając na uwadze ten fakt, jak również to że w ciągu ostatnich 5-6 lat nie zaobserwowałem żadnych poważnych prób wskrzeszenia państwowości na obszarze postelderlandzkim, chciałbym zapytać więc o to czy Dreamlandczycy mają coś przeciwko temu, aby ta część mikroświata odżyła jako niepodległe, acz też stowarzyszone państwo ze Związkiem Winkulijskim? Dla jasności dodam, że nie zamierzam zajmować całości ziem elderladzkich, a jedynie obszar Wicekrólestwa Tanequetil, jako że w przyszłości państwo elderladzkie mogłoby się na pozostałych obszarach odrodzić, tudzież powstać inne państwa. Nie chodzi mi także o formalno-prawne uznanie naszej yoyonacyjnej państwowości przez Królestwo Dreamlandu, a jedynie o wysondowanie czy taki ruch nie będzie budził wśród Dreamlandczyków sprzeciwu.
Z poważaniem
EOvH
Próba "odrodzenia" mikronacji po latach przez osobę przez nią nigdy niezwiązaną jest zwykłym złodziejstwem intelektualnym. Zwłaszcza w sytuacji, w której zarówno twórca Tanequetilu, jak i osoba odpowiedzialna za nadanie dojrzałego kształtu Elderlandowi po 2009 r., a nie ukrywajmy, że tą osobą jestem ja, pozostaje na co dzień do dziś aktywnym mieszkańcem mikronacji, o czym może się przekonać każdy odwiedzający miejsca publiczne Wandystanu; piszę o tym, ponieważ dziś złodziej sięgnął również po Elderland (
https://forum.nordata.org/topic/3484-od ... ment-34374).
Jeśli chcecie sobie zakładać kolejne yoyonacje, nie sięgajcie po marki tworzone przez realnych ludzi przed laty, tylko twórzcie nowe. Nie zapytano mnie nawet o zgodę, radę czy współpracę, a wyłącznie o wydanie plików, z tym że podstępem - pod pretekstem udostępnienia ich w Galerii Thorn. Tak, znajduję się w posiadaniu całego (w przybliżeniu) dziedzictwa Elderlandu, ale go nie wydam grabieżcom. Grabież jest to tym bardziej bezecna, że plany dotyczące dalszych losów Elderlandu nie były nigdy ukrywane. Po to odzyskałem pliki, żeby nadać dziełu, które niegdyś współtworzyłem, jednej z najstarszych polskich mikronacji, nowe życie; forma, którą przybierze zostanie podana do publicznej wiadomości w przyszłości, będzie to albo muzeum albo pełnoprawna mikronacja. Przed ich realizacją w tej chwili powstrzymują mnie pewne sprawy realne, ale nigdy planów nie zarzuciłem.
Z podobnym błazeństwem nie spotkałem się w historii mojej tutaj działalności.
Zabraniam używania nazwy "Tanequetil" i "Elderland" przez osoby z państwami tymi nigdy nie związane. Jeśli będzie trzeba, będę dochodził swoich praw na drodze prawnej.
--
Z elderlandzkim pozdrowieniem,
lecz nie dla zwykłych złodziei - tym tylko "na pochybel"
i precz z elderlandzkiej ziemi,
ks. Simon McMelkor