[KURIER] Zmieniamy, bo nas na to stać

Twórczość artystyczna, badania naukowe, spekulacje filozoficzne.
Awatar użytkownika
Edward II
król-senior
Posty: 1730
Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
Numer GG: 8606140
NIM: 873817
Lokalizacja: Domena Królewska - Ekorre
Kontakt:

[KURIER] Zmieniamy, bo nas na to stać

Post autor: Edward II »

JKW Pavel Svoboda przekonuje, że obecną Konstytucję z czystym sumieniem można cisnąć w ogień. A potem pograć w brydża.

  • W realnym państwie takie ciągłe gmeranie przy fundamentach ustroju oznaczałoby bardzo niestabilną i kruchą demokrację, jednak w państwie wirtualnym zupełnie brak takich konotacji. Po pierwsze – stać nas na takie zmiany, a po drugie są nam one potrzebne, ponieważ funkcjonujemy jako państwo w bardzo specyficznych warunkach i bez jakichkolwiek praktycznych wzorców. Struktura naszej społeczności również zmienia się dramatycznie na przestrzeni czasu, co wymusza ciągłe dostosowywanie ustroju do warunków demograficznych i politycznych. Po trzecie wreszcie, eksperymentowanie z ustrojem to dobra zabawa, do tego edukacyjna, i na czymś w końcu musi polegać wirtualna polityka. Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak funkcjonowałaby demokracja przy systemie głosów ważonych, czemu nie dać mu na to szansy?

Tradycyjnie zapraszam do lektury i dyskusji.

  • E II, r.
Awatar użytkownika
Daniel von Witt
obywatel
Posty: 13211
Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
Numer GG: 41404078
NIM: 877416
Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
Kontakt:

Re: [KURIER] Zmieniamy, bo nas na to stać

Post autor: Daniel von Witt »

Argumenty silne. Zmiany są czymś naturalnym i pożądanym. Stać w miejscu nie warto, bo otoczenie każdego dnia jest inne i zawsze z nami oddziałuje, dlatego też nie zgodzę się z tym fragmentem:
Pavel Svoboda pisze:Każda zmiana Konstytucji oznacza dewaluację jej wartości jako nienaruszalnego fundamentu.
Nie sądzę, by dowolne prawo stanowione można byłoby określać mianem nienaruszalnego fundamentu, i konstytucję również bym tu zaliczył. JKW Svoboda chwali konieczność dokonywania zmian, dlatego gdyby była taka potrzeba również i obowiązującą Konstytucję należałoby zmienić. Ale czy znieść?
Pavel Svoboda pisze:Niepisana Konstytucja ma potencjał, by stać się wyróżnikiem i początkiem nowej ery, a to oznacza, że taka właśnie niepisana Konstytucja, bardziej niż jakakolwiek spisana na wzór poprzednich, może ponownie stać się nienaruszalnym fundamentem państwa i jego kultury. Rzecz jasna, fakt, że Konstytucja jest niepisana, pomaga jej być nienaruszalną.
Elderland nie posiada konstytucji już od dobrych kilku lat i jedną z głównych rzeczy, która uległa tam dewaluacji jest demokracja, która w Dreamlandzie po jej zniesieniu ma mieć się według Autora na nie gorszym poziomie niż przed jej wprowadzeniem (pomijam tu czas jej obowiązywania). I choć Elderland nie zamierza wprowadzić demokracji ponownie, to jednak w jej miejsce wciąż nie może pojawić się system korporacyjny właśnie przez bardzo mały udział społeczeństwa w rządach. Jeśli konstytucja będzie niepisana to będzie pisana tak, jak zechce nowy suweren - król. Naród niespecjalnie będzie na to oddziaływał, skoro dotąd mając ją w ręku również tego nie robił. Czy zatem do kostnicy należało skierować konstytucję, czy może naród do lecznicy?
Pavel Svoboda pisze:Gdy realne parlamenty debatują nad kategoriami prawa jazdy lub wymogami stawianymi fizjoterapeutom, parlamenty dreamlandzkie manipulowały ilością izb parlamentu, ordynacją wyborczą, wymogiem uzyskania wotum zaufania przez Premiera itd.
W realnym państwie takie ciągłe gmeranie przy fundamentach ustroju oznaczałoby bardzo niestabilną i kruchą demokrację, jednak w państwie wirtualnym zupełnie brak takich konotacji.
W Dreamlandzie ustrój państwa wynikający z Konstytucji jest głównym przedmiotem polityki, gdyż wiele innych potencjalnych spraw naród nie chce pod tą politykę podciągać. Czy to wina konstytucji? Gdyby ktokolwiek z nas chciał poddać pod państwowe zarządzanie np. kwestie światopoglądowe, kwestie rodzinno-wychowawcze, kwestie rodów, kwestie bezpieczeństwa, kwestie edukacji czy jakiekolwiek inne to sądzę, że odeszlibyśmy od grzebania przy "fundamencie" na rzecz tych nowych pól politycznego zaangażowania. Tymczasem nie chcemy poruszać większości tematów mogących dać się zarządzać, poza ustrojem. Wyrzucicie konstytucję to stracicie resztki możliwości majsterkowania.

(-) Daniel markiz von Witt
Awatar użytkownika
Karolina Aleksandra
król-senior
Posty: 1786
Rejestracja: 25 wrz 2012, 20:23
NIM: 430209
user_herb: k14
Lokalizacja: Ekorre
Kontakt:

Re: [KURIER] Zmieniamy, bo nas na to stać

Post autor: Karolina Aleksandra »

Przyznam, że artykuł Jego Królewskiej Wysokości pozwolił spojrzeć mi — jako obserwatorowi zza v-granicy — na całą sprawę z nowej, ciekawszej, perspektywy. Zaintrygował mnie jednak fragment, w którym Król-Senior pisze, iż „eksperymentowanie z ustrojem to dobra zabawa, do tego edukacyjna, i na czymś w końcu musi polegać wirtualna polityka”. Mam tutaj bardzo mieszane uczucia, bowiem z jednej strony — to istotnie może być dobra zabawa, ale z drugiej… łatwo może się przerodzić w coś męczącego.

Prawda, można tutaj uznać, że to marudzenie i jeśli są osoby chętne do zmieniania ustroju, nie należy blokować zmian tylko dlatego, że reszcie „się nie chce”. Tutaj się w pełni zgadzam. Mówię jednak z perspektywy działacza w państwie, którego głównym problemem był brak napływu nowych mieszkańców. Bawiliśmy się we własnym gronie, znając się na wskroś — to samo państwo zresztą dzisiaj ma ten sam problem, chociaż w innym składzie osobowym. Z czasem receptą na nasze kryzysy aktywności stała się zmiana ustroju. Prawie-że cyklicznie. I to, owszem, budziło na początku aktywność, ale potem wszystko wracało do poprzedniego stanu. W małym gronie, w którym praktycznie zachodzi rotacja stanowisk między obywatelami, nie zaś porządne wybory, najzwyczajniej w świecie w pewnym momencie człowiek zaczyna mieć deja vu i nie odczuwa żadnej ekscytacji związanej z objęciem stanowiska, a z czasem i zaczyna się gubić w kolejnych, naprędce wprowadzanych, ustrojach.

Naturalnie, to tylko uwaga na marginesie — wszakże prawdą jest, że „na czymś w końcu musi polegać wirtualna polityka”, a do tego — jak wspomina przedmówca — „zmiany są czymś naturalnym i pożądanym”.
Awatar użytkownika
Pavel Svoboda
król-senior
Posty: 1139
Rejestracja: 13 wrz 2010, 15:02
Numer GG: 1935862
NIM: 509280
Kontakt:

Re: [KURIER] Zmieniamy, bo nas na to stać

Post autor: Pavel Svoboda »

Karolina pisze:Mam tutaj bardzo mieszane uczucia, bowiem z jednej strony — to istotnie może być dobra zabawa, ale z drugiej… łatwo może się przerodzić w coś męczącego.
W pełni się zgadzam. Mało tego, sprzeciwiając się kilku zmianom konstytucyjnym w ostatnich latach, zawsze powtarzałem, że zmiany dla samych zmian przypominają słodzenie herbaty za pomocą samego mieszania. Nie wierzę, by zmiana ustroju była dobrą receptą na podniesienie aktywności, a nawet jeśli ma to jakiś efekt, to jest to leczenie anemika amfetaminą.

Jednak przeglądając historię naszych zmian ustrojowych, doszedłem do wniosku, że gdy zachodzą z bardziej praktycznych powodów, są one nawet pożyteczne. Zdecydowanie nie oczekuję, że po zniesieniu Konstytucji, zmiany ustrojowe zaczną występować w Dreamlandzie częściej. Uznaję jednak, że ilość zmian, jakie przechodziliśmy w przeszłości (jedna, dwie rocznie - choć zazwyczaj nie chodziło tu o zmiany wywracające wszystko do góry nogami), jest zdrowa i nie ma się co przez nią biczować.


W artykule niefrasobliwie rzuciłem "Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak funkcjonowałaby demokracja przy systemie głosów ważonych, czemu nie dać mu na to szansy?". Jest w tym pewna ironia, ponieważ w Dreamlandzie nigdy nie mieliśmy systemu głosów ważonych, tj. takiego gdzie głos arystokraty w wyborach liczy się bardziej niż głos obywatela bez tytułu.

Pomysł swego czasu miał gorących orędowników, jak i zaciekłych przeciwników. Ja zawsze należałem do drugiej grupy. W 2008 roku mieliśmy na ten temat referendum i na 40 oddanych głosów, 25 osób powiedziało takiemu systemowi nie, zaś 15 go poparło.

Wspominam ten przypadek, ponieważ projekt poprawki do Konstytucji umożliwiającej wprowadzenie głosów ważonych był częścią pakietu 10 poprawek wypracowanych przez specjalną komisję. Wiedząc, że projekt jest kontrowersyjny, Izba Poselska wyłączyła tę jedną poprawkę z pakietu i przekazała ją do rozstrzygnięcia w referendum. Pozostałe poprawki zostały przyjęte przez Izbę Poselską większością siedmiu głosów.

Nic nie wymusiło na Izbie Poselskiej decyzji o złożeniu wniosku o referendum nad głosami ważonymi. Większość posłów należała do obozu przeciwników tego pomysłu i mogli spokojnie utrącić tę poprawkę we własnym gronie, jednak ponieważ temat budził gorące emocje po obu stronach, decyzję oddano Narodowi.

To przykład z jednej strony na siłę suwerenności Narodu, z drugiej zaś na jego zdolność do weryfikowania potencjalnie nieodpowiedzialnych zmian konstytucyjnych. Stąd moja ufność, że nie potrzebujemy Konstytucji. Te same przepisy także na poziomie ustawowym będą zawsze poddawane krytycznej analizie przez społeczeństwo.
(-) Pavel Svoboda, r.s.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kultura i nauka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości